“Moja wizytówka” – Jan Homel

Jan Homel. Tomiczanin. Właściciel Izby Rzemieślniczej, w której ocala przedmioty od zapomnienia, nie tylko je kolekcjonując, ale poddając gruntownej renowacji. Dzięki tym zabiegom wyglądają jak nowe. Nie dbający o rozgłos kolekcjoner może się pochwalić bardzo okazałym zbiorem.

 

 

 

 – Moja pasja pojawiła się w latach młodzieńczych, gdy towarzyszyłem ojcu w pracach stolarskich. Wykonywał przedmioty rolnicze, budowlane i sakralne.

 

– Zawsze miałem sentyment do narzędzi, przedmiotów i dążyłem do ich „ratowania”, by nie zniknęły bezpowrotnie. Moim zamysłem było ocalenie narzędzi po moim teściu i ojcu. Chciałem je zachować i przekazać wnukom. Z czasem jednak, gdy śmierć zabierała kolejnych tomickich rzemieślników, ich rodziny robiły porządki, likwidując niepotrzebne już narzędzia. Pytano mnie czy ich nie odkupię lub czy mogą mi je sprezentować. W taki sposób zbiór się powiększał. Uzupełniałem go również o przedmioty z targów staroci czy złomowisk. Dzięki zaistnieniu tych okoliczności, powstawały kolejne tematyczne zbiory.

 

– Gdy pracowałem zawodowo nie miałem czasu zajmować się tworzeniem Izby, po prostu gromadziłem przedmioty. Byłem zbyt zajęty pracą zarobkową. Wraz z siostrzeńcem wykonywaliśmy wiele ciekawych prac stolarskich na terenie Krakowa, pod nadzorem konserwatora zabytków. Przeważnie zajmowaliśmy się renowacją, np. w klasztorach ojców Kamedułów, Bonifratów. Wykonywaliśmy też repliki bram do starych krakowskich kamienic.

 

– W pewnym momencie zorientowałem się, że zebrane przedmioty bez wykonania poważnej pracy z nimi nie przetrwają do następnego pokolenia. Dawały o sobie znać rdza, korniki, do tego wielu narzędziom brakowało elementów. Wszystko to sprawiało, że kolekcja przypominała raczej złom i graciarnię. Słyszałem głosy: „spal to” czy „wyrzuć na złom”, ale postanowiłem sprawę doprowadzić do końca.

 

– Każdy przedmiot wymagał innej renowacji; w zależności od stopnia zniszczenia, materiału z jakiego był wykonany. Repliki niektórych metalowych części musiałem wykonywać sam, bo nie dało się ich zdobyć – począwszy od kwadratowych nakrętek, na większych detalach kończąc.

 

– Narzędzia, które uległy renowacji wymagały osobnego miejsca, w którym można by je było tematycznie ułożyć. Stworzyłem więc wiatę na mojej posesji i tam umiejscowiłem Izbę Rzemieślniczą.

 

– Moja Izba składa się z siedmiu warsztatów, z którymi miałem kontakt w swojej rodzinnej wsi – Tomicach. Kowalstwo – w kuźni mam wszystkie narzędzia, którymi posługiwał się kowal. Posiadam również efekt jego pracy – kowalskie wyroby. Szewstwo – dysponuję kompletnym warsztatem szewskim, pozostałym po moim teściu. Rymarstwo – warsztat skompletowałem korzystając ze sprzętu rzemieślników z Tomic; zdobyłem komplety narzędzi, homonta, uzdy, lejce oraz inne przedmioty rymarskie. Stolarstwo – sprzęt odziedziczyłem po moim ojcu Michale, będącym przedwojennym stolarzem. Kołodziejstwo – posiadam koła, elementy do wozów, drewnianych narzędzi rolniczych. Ten warsztat jest zbliżony do stolarskiego. Ciesielstwo – posiadam komplet narzędzi, których używał cieśla przy budowie domów, stodół, szop, drewutni oraz więźb dachowych. Przedmioty gospodarstwa domowego – zbiór zanikających starych przedmiotów, z których korzystano na co dzień w domu (gliniane garnki, młynki, maszynki, żelazka, ręczne pralki, kołowrotki, maselnice). Stare narzędzia rolnicze – w tej kolekcji znajdują się radła, pługi i brony konne, cepy, grabie, kopaczki, widły, sierpy, kosy, a także urządzenia rolnicze: śrutownik, wiejak, żarna, serownice, maśnice, wózek czterokołowy.

 

– Najtrudniej było skompletować kuźnię i cały warsztat kowalski, wymagający unikatowego sprzętu, gdyż kowalstwo było najstarszym zawodem – kuto podkowy i narzędzia rolnicze, reperowano wozy. Kowal był obecny w każdej większej wsi.

WYSŁUCHAŁ: PAWEŁ KRĘCIOCH

 

 

 

 

Related Images: