“Moja wizytówka” – Krystyna Jacek

Krystyna Jacek, poetka z Witanowic, autorka tomiku wierszy „Krajobraz miłości i wiary”. Przez wiele lat kierowała zespołem śpiewaczym Wesołe Gosposie przy Kole Gospodyń Wiejskich w Witanowicach.

 

 

 

– Kierowanie zespołem wspominam bardzo ciepło. Od dziecka śpiewałam w zespołach szkolnych, na akademiach. Jako osoba dorosła należałam do chóru parafialnego w kościele pw. św. Piotra w Wadowicach. Śpiewałam sopranem, ciągle doskonaląc swój głos. Nie ukończyłam żadnej szkoły muzycznej, natomiast mam dobry słuch i podobno niezły głos. Zdecydowałam się więc na prowadzenie zespołu przy KGW. Koleżanki mi w pełni zaufały, co umocniło mnie w przekonaniu, że mogę się tym zajmować. Ważniejsze jednak od śpiewu było to, że mogłam wykorzystać swoją pasję, jaką jest pisanie, dla prac w zespole.

 

 – Kiedy byłyśmy młodsze często przedstawiałyśmy napisane przeze mnie skecze i monologi. Były to tematy humorystyczne, ale również poważniejsze – o treści regionalnej czy religijnej jak jasełka, obrzędy wielkanocne, wigilijne i dotyczące męki Pańskiej. Widownia reagowała spontanicznie, z czego wnoszę, że musiało się podobać. Pisałam również wiersze dla dzieci, matek, przyśpiewki dożynkowe, okolicznościowe i jubileuszowe. Reprezentowałyśmy gminę na wielu przeglądach, najczęściej strażackich. Teraz, gdy to wspominam, widzę jak dużo było tych napisanych słów… Mogę zdecydowanie powiedzieć, że tworzenie tekstów dla zespołu było wyłącznie przyjemnością.

 

 – Przygoda z pisaniem zaczęła się, gdy miałam 24 lata. Wtedy koleżanka poprosiła, bym znalazła jakiś wiersz na Dzień Kobiet. Takie szukanie wydawało mi się niepoważne. Uznałam, że nie ma chyba nic trudnego w stworzeniu wiersza i napisałam swój pierwszy… Od tamtej pory zajmowałam się tym, ale tylko wtedy, gdy ktoś prosił na jakąś okoliczność. Dawało mi to zadowolenie i powiem szczerze – przychodziło łatwo. Jednak nie śmiem twierdzić, że umiem pisać dobrze. Wystarcza, że się komuś może spodobać.

 

– Wiersz, z którego byłam wewnętrznie zadowolona ukazał się w książce „Okolice Czartaka”, po Ogólnopolskim Konkursie Literackim i Rzeźbiarskim im. Emila Zegadłowicza w 2008 roku. Utwór nosił tytuł „Moja wioska” i był wierszem białym, a taki trudniej stworzyć niż rymowane. Później wiele takich napisałam „do szuflady”.

 

– Chęć podzielenia się swoją poezją przyszła właśnie podczas pracy z zespołem śpiewaczym, wtedy już oficjalnie pisałam, choć są utwory, których nikt do tej pory nie czytał. Pomyślałam, że może dobrze byłoby wydać w druku te, które leżały „w szufladzie”. Chciałam podarować je córkom, rodzeństwu, może przyjaciołom. Myślałam o kilku egzemplarzach „Krajobrazu miłości i wiary”, może dwudziestu. Nieśmiało wtedy zapytałam śp. wójta Adama Kręciocha, czy mógłby mi w tym pomóc, gdyż nie miałam pojęcia jak się do ego zabrać. Pan wójt bez namysłu wyraził zgodę i w krótkim czasie wydrukowano aż 500 egzemplarzy. Do dziś czuję wobec niego ogromną wdzięczność. Mogłam obdarować wiele osób. Może coś komuś się w tych wierszach spodobało.

 

– Moja przygoda z pisaniem miała różne etapy. Napisałam sporo wierszy o Janie Pawle II, później, po przerwie, zajęłam się tematyką miłości i znów nastąpiła przerwa, żeby zająć się innymi sprawami. Wiara w Boga jest dla mnie bardzo ważna, stąd często się u mnie pojawia, podobnie jak nadzieja i wspomniana miłość. Te aspekty życia są dla mnie najważniejsze. Wiersze powstają w wyniku obserwacji otoczenia, ludzi, zwłaszcza ich zagmatwanych przeżyć. Niektórzy czytelnicy twierdzą, że to smutne wiersze. Może to prawda. Takie wychodzą z głębi serca. Moją „receptą” na pisanie jest wyrażanie tego, co mnie w człowieku urzeka i zachwyca. Pragnę dodać, że zawsze bardzo staram się, aby żadne napisane przeze mnie słowo nikogo nie uraziło. Nie używam wulgaryzmów, języka pogardy.

 

– Wiersz, który zaczynam pisać, kończę zawsze od razu. Nie odkładam tego, nie piszę „na raty” przez kilka dni. Staram się, aby utwory były krótkie.

 

– Moim marzeniem jest, by kiedyś, gdy już mnie nie będzie na tym świecie, ktoś zechciał przypomnieć sobie te wiersze i wiedział, że coś tam – jak umiałam – pisałam…

 

Wysłuchał: Paweł Kręcioch

 

 

Related Images: